O roku, który zmienił oblicze kina

Kino lat 40-tych i 50-tych, w większości, zwłaszcza te robione w Hollywood było bardzo schematyczne, oklepane i przewidywalne. Oczywiście z tych lat pochodzi wiele filmów, które wręcz uwielbiam lub po prostu wyrywają się z pod tego schematu. Wśród moich ulubionych obrazów z tych lat na pewno można wyróżnić filmy neorealizmu włoskiego autorstwa Vittorio De Sicy, które opowiadały o życiu i problemach zwykłych ludzi, nie były przesłodzone, a miały bardzo surowy charakter: „Złodzieje rowerów” (1948), „Umberto D.” (1952). Szanuję i lubię wracać także do filmów amerykańskich z tego okresu jak np. „Arszenik i stare koronki” (1944), „Skarb Sierra Madre (1948), „Na wschód od Edenu” (1955), „Zawrót głowy” (1958), „Ucieczka w kajdanach” (1958), które nie były na pewno typowymi przedstawicielami kina tych lat. Warto też wspomnieć o Polskiej szkole filmowej, która przecież się ukształtowała w połowie lat 50-tych. I do dziś pozostaje nam ją wspominać, bo nie często spotykamy w naszym kinie coś co może konkurować z filmami Wajdy, Hasa, Kawalerowicza, Munka z tych lat.

Przełomem stały się w kinie lata 60-te, które to w wielu wypadkach wprowadziły do filmu niekonwencjonalność czego dowodem jest „Psychoza” mistrza Hitchcocka. Pojawiło się też większe nagromadzenie brutalności czy też nagości w filmach fabularnych. Najbardziej przemianę tę możemy zaobserwować na przykładzie westernów: przejście klasycznych (gdzie występują Ci dobrzy – ubrani na biało i źli, nieogoleni i niechlujni) w filmy nazwane antywesternami. Duża część publiki jako pierwszy antywestern przyjmuje film Sama Peckinpaha „Strzały o zmierzchu” (1962). Później były też spaghetti westerny, których królem był Sergio Leone.

Dla mnie osobiście rokiem, który zmienił moje postrzeganie kina był rok 1968. To wtedy powstało właśnie najwięcej z czołówki filmów, które uwielbiam.
Powstały wtedy dwa prekursorskie horrory:
„Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego, który zapoczątkował serię filmów o tematyce satanistycznej.
Rosemary's baby

„Noc żywych trupów” George A. Romero, może nie jest filmem, który jakoś mega uwielbiam, ale to obraz przełomowy, bo zapoczątkował bardzo długą serię filmów o zombie.
Night Of The Living Dead

Następnie „Planeta małp” reż. Franklin J. Schaffner, film niezmiernie ważny do dziś dla amerykańskiego kina Sci-Fi.
Planet of the apes

W 1968r. premierę też miał, kto wie czy nie najlepszy western Sergio Leone: „Pewnego razu na dzikim zachodzie”.
RM_Once Upon a Time in the West

I oczywiście filmy, inne zupełnie charakterem od wymienionych poprzednio. Spokojne, zmuszające jednak do przemyśleń nad istotą życia i nie tylko:
„2001: Odyseja kosmiczna” Stanleya Kubricka – coś więcej niż film. Przez wielu krytyków okrzyknięty najważniejszym filmem w historii kinematografii.
2001 A Space Odyssey

Oraz niedoceniany pośród innych filmów Ingmara Bergmana, a wręcz niespotykany nigdzie wcześniej, ani później film, który można nazwać horrorem poetyckim: „Godzina wilka”.
Hour of the wolf

W roku 1968 tworzony był także, chyba najbardziej niepokojący film jaki widziałem: „Palacz zwłok” – on jednak swoją premierę miał dopiero w roku 1969. The Cremator

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s